O Hodowli

 

Od dzieciństwa w moim domu był pies. Moim pierwszym własnym psem był jamnik szorstkowłosy, którego dostałam na

moje 5 urodziny. Żaba była ze mną wszędzie. Starsi koledzy dokuczali mi mówiąc, że żaba to kumka a nie szczeka.

A moja Żabka szczekała zawsze bardzo radośnie, a jej odejście w wieku 13 lat za Tęczowy Most uświadomiło mi, że psy

opuszczają nas zdecydowanie za wcześnie.Jamnik


W 2000 roku do naszego domu trafił Piran – wyżeł niemiecki krótkowłosy. Piran sam

wybrał naszą rodziną. To były wakacje, byliśmy u nas na działce i ten jeden jedyny raz

brama wjazdowa była otwarta, padał deszcz i nikomu nie chciało się wyjść jej zamknąć.

Wtedy właśnie wszedł na nasze podwórko pies, wyglądał strasznie, chudy, żebra na

wierzchu, smutny, przestraszył się, gdy Żaba na niego zaszczekała i uciekł.

A ja zamiast wrócić do swoich spraw, ukroiłam kawałek kiełbasy i podeszłam do niego.

Pchły, wielkości prawie paznokcia łaziły po nim wierzchem, widać, że pies błąkał się bardzo

Piran    długo po okolicznych lasach. Nakarmiłam go i został u nas

    na noc. Rano przeszłam się po okolicznych domach czy komuś nie zginął pies,

    powiesiłam ogłoszenia. Nikt się nie zgłosił wiec Piran wrócił z nami do Warszawy.

    Początkowo miały to być tylko dwa tygodnie, w ciągu których miałam znaleźć mu

    nowy dom. Tylko to szukanie szło mi strasznie opornie. Pies został u nas w domu,

    mimo wyraźnego sprzeciwu Taty. Dwa miesiące trwały zanim Tata pokochał Pirana

tak samo jak ja i Mama. Ale Pirana nie dało się nie kochać, okazał się wspaniałym, oddanym i wiernym przyjacielem,

mimo że początki przyjaźni były bardzo trudne. Piran był u nas ponad 4 lata, kiedy to okazało się że ma raka kości.

Wtedy zapadła decyzja, ze w domu musi być duży pies, najlepiej pies myśliwski. Piran+Nelice

Długo trwała dyskusja nad wyborem odpowiedniej rasy i tak padło na wybór setera

szkockiego. W 2005 roku trafiła do nas Nelisa, Piran zdążył jej jeszcze przekazać

cała swoją psią wiedzę.


Nelisa jest prawdziwym członkiem naszej rodzinny, uczestniczy we wszystkim, czasami się

śmieję,  że dla moich rodziców jest wnuczką, której jeszcze nie mają i na razie się nie

zapowiada żeby coś się w tej kwestii zmieniło.


W 2008 roku wyjechałam do Anglii do państwa Williams (hodowla Bournehouse). Penny i Gordon Williams są bardzo

szanowanymi sędziami kynologicznymi oraz doświadczonymi hodowcami seterów angielskich, wyżłów węgierskich oraz

Bournehouse    beagli. Hodowla Bournehouse została założona ponad 40 lat i

    jest znana na całym świecie. Decydując się na wyjazd i pomoc

    w tej hodowli kierowałam się nadzieją, że państwo Williams

    podzielą się ze mną swoją ogromną wiedzą oraz doświadczeniem.

    Prawdziwą przyjemnością było dla mnie także oglądanie

    wspaniałych seterów na wystawach w Anglii oraz osobiste

    poznanie  takich gordoniastych osobistości jak na przykład pani

Jose Baddeley, która między innymi napisała książkę o gordonach  – „Gordon Setters Today”.

Z Anglii nie wróciłam sama - wraz ze mna do naszego domu przyjechała Lena skradając wszystkie serca.


Co mogę powiedzieć na zakończenie? Całe moje życie związane jest z psami różnych ras, dzięki samej ich obecności,

moje życie nabiera słonecznych kolorów. Są najlepszych lekarstwem na wszelkie niepowodzenia a ich obserwowanie i

obcowanie z nimi daje wiele radości. Nelisa spełniła moje marzenie z dzieciństwa o posiadaniu psa, z którym będę mogła

pojawiać się na wystawach. Dzięki niej poznałam także wielu wspaniałych ludzi, którym chciałam w tym miejscu

podziękować za wszelką pomoc i udzieloną radę.

 

„Natolińskie Wzgórza” to młoda hodowla, która mam nadzieje rozwijać się będzie w przyszłości. Nazwa naszej hodowli

pochodzi od osiedla w Warszawie na którym mieszkamy (Natolin) oraz pobliskich górek, które są ulubionym miejscem

spacerów Nelice. Nie chcę by w mojej hodowli rodziło się dużo miotów, ale chciałabym by szczenięta z mojej hodowli

były wynikiem przemyślanych skojarzeń i służyły rozwojowi gordonów w Polsce. Dobierając rodziców szczeniątek

staram się zwracać uwagę zarówno na cechy eksterieru, jak i na użytkowość. Tylko łącząc te dwie rzeczy można

otrzymać psa, który zachowa cechy charakterystyczne dla danej rasy.Seter Szkocki

Narodziny szczeniąt w naszej hodowli to dla nas wielkie wydarzenie.

Wszystko zaczyna się na długo przed narodzinami szczeniąt – planowanie,

szukanie odpowiedniego tatusia, wybór, oczekiwanie, podróż, USG – będą

szczeniaki! Potem poród. Szczeniaki rodzą się i wychowują w naszym domu,

nie mamy kojców. Dokładamy wszelkich starań by nasze maluchy były zdrowe i

rozwijały się prawidłowo.

Mają z nami ciągły kontakt. Zabawa, karmienie, przytulanie, pocieszanie jak

któremuś stanie się krzywda. Odchowanie szczeniaków to nie tylko sama przyjemność, to także ciężka

praca, trwająca 24 h na dobę. To także nerwy, łzy, wyjazdy do lekarza w środku

nocy gdy coś jest nie tak.

Nasze szczeniaki to nasze małe dzieci, nasze małe maleństwa. Nie martwię się, gdy w miocie pojawią się szczeniaki o

niezbyt pożądanych cechach. Nie ma ideałów. Wierzę natomiast, że znajdą się ludzie którzy pokochają szczeniaka

takim, jakim jest. Rzadko kiedy urodzi się miot championów. Wszystkie urodzone u nas szczeniaczki mają nadane

imiona pochodzące od nazw geograficznych, w ten sposób łączę moje dwie pasje – psy oraz geografie.

Nie jest nam obojętne do jakich domów trafiają nasze szczeniaki. Fajnie by było, gdyby były wystawiane, gdyby

polowały, ale najważniejsze dla nas jest by miały kochające rodziny i by były prawdziwymi członkami tych rodzin.

Bardzo zależy nam na utrzymaniu kontaktu z nowymi właścicielami, cieszymy się z każdej najmniejszej informacj.

Decydując się na szczeniaka z naszej hodowli otrzymasz szczenię dobrze

socjalizowane gotowe do rozpoczęcia nowego życia w dobrej, kochającej

rodzinie.

 

Katarzyna Pigłosiewicz